Komentarz

Adoracja wg młodych: więcej niż „All inclusive”

Fot. Robert Gierlicki / Chrystus w Starym Mieście
  • Wydawać by się mogło, że hasło związane z wymarzonymi wakacjami (w dodatku w środku zimy!) nijak ma się do wiary, Pana Boga, a tym bardziej miejsca młodych w Kościele? Nic bardziej mylnego!

Kilka miesięcy temu w Bazylice Mariackiej w Krakowie odbyła się (jak w każdy ostatni czwartek miesiąca) Adoracja Najświętszego Sakramentu organizowana przez naszą wspólnotę Chrystus w Starym Mieście, pod hasłem „All Inclusive!”. Rozważaliśmy wówczas fragment z Apokalipsy św. Jana (roz. 21). Pamiętam, że to była jedna z tych adoracji, podczas której Pan Jezus bardzo mocno dotykał ludzi swoją obecnością. Uczestnikom rozdawaliśmy chusteczki higieniczne z napisem „I otrze z ich oczu wszelką łzę. Ap 21:4”, które okazały się przydatne dla otarcia łez podczas modlitwy. Kilka lat temu ktoś nam powiedział, że co miesiąc powinniśmy rozdawać chusteczki, by ludzie nie musieli szlochać do rękawa…

Tak działa Jezus, kiedy staniemy przed Nim w prawdzie i nie chodzi tutaj o emocje, czy uczucia, nie o tym piszę. Piszę o prawdziwym spotkaniu z Chrystusem. Bo kiedy przestaniemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, albo kim chcielibyśmy być, wówczas jesteśmy najpiękniejsi. W Jego oczach jesteśmy naprawdę wyjątkowi i jedyni w swoim rodzaju! My, młodzi bardzo często mamy poplątane pragnienia. Często to nie nasza wina, bo tak nas wychowano, bo z takimi ludźmi się przyjaźnię itp. To wciąż jednak nasze wybory determinują nasze życie i nawet kiedy nosimy w sobie rany z przeszłości, to mam dobrą wiadomość: zostaliśmy nabyci za dużą cenę! (1 Kor 7:23) i to całkowicie zmienia postać rzeczy.

Adoracja Najświętszego Sakramentu to spotkanie „face to face” z Jezusem, gdzie jesteśmy całkowicie „nadzy”. Klękając przed Nim, człowiek nie ma nic do ukrycia, wie, że to jest prawdziwe spotkanie z Bogiem, podczas którego doświadcza piękna tego spotkania. Nie musimy nic mówić, wystarczy, że otworzymy swoje serca, aby On mógł zacząć działać w naszym życiu cuda, aby było obfite w Jego łaski. I każdy z nas może tego doświadczyć. Niby nic, a jednak otwiera furtkę ku pięknej drodze. Czy to nas zaboli? Tak, ponieważ każdy człowiek potrzebuje swoistej naprawy serca, by mógł żyć w pełni. Poznanie i akceptacja naszych grzechów, ran, lęków i oddanie ich Jezusowi uwalnia nas spod jarzma niewoli. Spotkanie z Nim przemienia i prowadzi ku odbudowie naszego życia, naszych relacji, tych miejsc, do których Go zaprosimy.

W Jezusie mamy wszystko. I tak w przypadku ofert turystycznych „all inclusive” możemy mieć mnóstwo atrakcji na wymarzonych wakacjach, tak w Nim mamy o wiele, wiele więcej (J 15:5). My, młodzi, jesteśmy przyszłością Kościoła i od naszych decyzji będzie wiele zależeć. Czy będziemy stawać się prawdziwymi uczniami Chrystusa nie tylko wyrażając to przez osobistą relację z Nim, która jest podstawą, ale tworząc wspólnotę ludzi świadomych i dojrzałych w wierze, nie wstydzących się wiary, żyjących nią prawdziwie każdego dnia. Takie postępowanie prowadzi ku bliźniemu, który czeka na nasz gest ukazujący nadzieję do odbudowy jego życia. Żyjemy w czasach, gdzie wiara w Chrystusa jest coraz bardziej niewygodna na wielu obszarach życia publicznego. Czy jesteśmy gotowi do odważnego trwania w wierze? Czy nasza wiara jest autentyczna?

Chrześcijanin to człowiek odważny i autentyczny. Zróbmy więc krok, do którego wzywa nas Pan Bóg, a który może wydaje się zbyt ryzykowny, niemodny, czy w oczach innych wręcz obciachowy. Robiąc coś z Bogiem nic nie jest obciachowe, ale wyjątkowe. Jeśli Chrystus obiecał nam życie w obfitości (J 10:10), to uwierzmy, że w każdej chwili możemy Mu na to pozwolić. Z własnego doświadczenia mogę przyznać, że im więcej spraw oddaję Panu Bogu, tym częściej Jego chwała objawia się w moim życiu i przekonuję się, że warto Mu oddać stery mojego życia. Wtedy odkrywa przede mną nowe miejsca, ludzi, wyzwania i możliwości. Gdybym żył na swój sposób, włóczyłbym się przez świat, jak Izraelici na pustyni przez 40 lat. Ufajmy!

Z drugiej strony Pan Bóg wzywa mnie (i Ciebie!) do czynienia dobra, do aktywności, a nie bierności. Nie jest to łatwa droga, muszę być na niej uparty i nieustępliwy, choć nie zawsze mi się to udaje. Jednak im więcej ludzi zawziętych na czynienie dobra wynikającego z Ewangelii, tym więcej jest Nieba w świecie! Pan Bóg zaprasza każdego z nas, by wyruszyć z Nim w drogę pełną przygód, cudów i obfitości. Jesteśmy dziedzicami Królestwa Bożego, mamy najpotężniejszego Króla, w którym znajdujemy życie w pełni. My, młodzi mamy określone zadania, przed którymi musimy stanąć i je wypełnić. Nie bójmy się, nie jesteśmy sami! Wszelką siłę, łaskę i moc mamy od Ducha Świętego, który mieszka w nas, który poprowadzi nas dalej, niż myślimy.

Jeśli brakuje Ci wiary, jeśli doświadczyłeś zranienia, bólu w przeszłości, jeśli po prostu stoisz w miejscu i czujesz, że masz pustkę w sobie– idź na adorację. Jeśli chcesz wzrastać w wierze – idź na adorację, zorganizuj ją w swojej parafii. W drogę! Spotkaj Go. Spotkaj Jezusa. W Nim mamy wszystko, a nawet więcej niż „All Inclusive”.


Wspólnota „Chrystus w Starym Mieście” powstała w marcu 2012 r. Zajmuje się organizacją adoracji Najświętszego Sakramentu w Bazylice Mariackiej w Krakowie w każdy ostatni czwartek miesiąca. Podczas adoracji, ewangelizatorzy z tzw. Grupy Terenowej wychodzą na Rynek Główny, by zapraszać ludzi na spotkanie z Chrystusem.  Idą za słowami św. Jana Pawła II wypowiedzianymi podczas ŚDM w Rzymie: „Postawcie Eucharystię w centrum Waszego życia osobistego i wspólnotowego – miłujcie ją, adorujcie ją, uwielbiajcie ją”.
Formą i działalnością wspólnoty zainspirowali się inni młodzi tworząc kolejne wspólnoty:
Christus in Moabit w Berlinie
Chrystus w Solnym Mieście w Bochni
Chrystus na Krowodrzy w parafii św. Jadwigi Królowej w Krakowie

Dodaj komentarz